piątek, 19 maja 2017

19.05 Światowy Dzień chorych na NZJ

Witam po dłuższej przerwie.
Dziś chciałabym Wam przedstawić co zmienia się w życiu osoby która choruje na NZJ czyli Nieswoiste Zapalenie Jelit. Kiedy byłam zdrowa żyłam zupełnie inaczej, nie martwiłam się co będzie jutro, czy będzie bolało, czy będę się dobrze czuła, czy będę w stanie wyjść z domu. Choroba zaatakowała nagle, oczywiście były wcześniej różne symptomy ale nie myślałam że to początek choroby z którą będę walczyć do końca życia. Ból i krwista biegunka spowodowały że bardzo szybko znalazłam się u lekarza specjalisty. Pierwsza diagnoza jeszcze przed wykonaniem badań okazała się trafna- CU czyli Wrzodziejące Zapalenie Jelita Grubego, choroba przewlekła, autoimmunologiczna.
Kolonoskopia zlecona przez lekarza tylko potwierdziła diagnozę. Zaczęłam leczenie które na początku przynosiło efekty, ale niestety po 3 latach nie mogłam żyć bez dużej ilości sterydów przez co spuchłam jak balon a moje stawy powoli wysiadały.
Po rozmowie z chirurgiem podjęłam decyzję o usunięciu jelita grubego- nie chciałam aby choroba przerodziła się w nowotwór.
Nieswoiste choroby jelit dotyczą wielu z nas i niestety nie mówi się o tym głośno gdyż są to bardzo wstydliwe tematy - nikt nie lubi rozmawiać o kupie :)  Trzeba o tym mówić i nie wstydzić się że coś się dzieje w naszych jelitach, przecież to część naszego ciała. A to że musimy częściej korzystać z toalety i zajmujemy ją na dłuższy czas to niestety jest norma w tych chorobach i jeśli ktoś tego nie akceptuje to już jego problem. Musimy być silni, a w tym bardzo pomaga wsparcie bliskich, więc nie krępujmy się mówić o naszych dolegliwościach i oczekiwaniach, czasami po prostu potrzebujemy pomocy i ogromnego wsparcia. Stres tylko nasila chorobę dlatego starajmy się zachowywać spokój (wiem sama z doświadczenia że jak nie ma toalety w pobliżu to jest ciężko).
W moim przypadku po przywróceniu ciągłości jelit pojawiły się niestety kolejne komplikacje ale nie mam zamiaru się poddawać, choroba motywuje mnie do działania i pomagania innym którzy są w podobnej sytuacji. Zmieniło się moje postrzeganie Świata i innych ludzi. Staram się być silna i nie myśleć o tych złych momentach, ale siłą rzeczy codziennie budzę się z obawą co przyniesie dzień.
Mam wielu znajomych chorujących na NZJ i wzajemnie się wspieramy-bo przecież W KUPIE SIŁA.