Witam ponownie.
Uwielbiam tatuaże, a Wy? Bardzo to wciągające. Oczywiście podstawa to sprawdzone studio, nikt z nas przecież nie chce kolejnej choroby ;) Tak więc zrobiłam kolejny - już 3 na moim ciele.
Pierwszy (wróżka w stylu manga na łopatce) powstał na 30 urodziny. Zawsze o tym marzyłam, a wtedy jeszcze byłam zdrowa. Kolejny powstał na biodrze po zamknięciu stomii - napis "Co mnie nie zabije to mnie wzmocni"- taki odnośnik do moich blizn i walki z chorobą. Trzeci tatuaż (ciekawe czy ostatni) powstał wczoraj, miał być na nadgarstku a jest na ręce, linia życia zakończona fioletową wstążeczką (symbol chorób jelit). Pamiętam jak bardzo bałam się zrobić pierwszy w swoim życiu tatuaż. Teraz po tylu operacjach nie mam z tym problemu - taki ból jest nawet przyjemny :)
Przy wyjściu ze studia powiedziałam " do nastepnego razu". Ciekawe czy będzie następny raz.
wtorek, 14 lutego 2017
sobota, 11 lutego 2017
Pazurkowy zawrót głowy-jedno z uzależnień poza bieganiem :)
Wizytówką kobiety są zadbane dłonie i paznokcie, dlatego pokażę Wam teraz moje pazurki, które co miesiąc zmieniają się nie do poznania.Z racji tego iż moja praca polega na rozmowach z klientami muszę się jakoś prezentować. Zdecydowałam iż zrobię sobie pazurki hybrydowe i tak już prawie rok minął. Malowanie hybrydowe jest bardzo wygodne, wychodząc gdzieś wieczorkiem nie muszę martwic się, że paznokcie nie pomalowane, albo że nie zdążą wyschnąć, że lakier odprysł.
Poniżej zdjęcia moich paznokci które co miesiąc robi mi bardzo miła pani kosmetyczka.
piątek, 10 lutego 2017
Święto pizzy
Wczoraj w radiu usłyszałam że jest święto pizzy, uczciliśmy to rodzinnie w bardzo przyjemnej restauracji Italia. Było miło i rodzinnie.Tym sposobem miałam dzień wolny od gotowania :)
Pizza była pyszna :) Do pizzy herbatka z konfiturą :)
Pizza była pyszna :) Do pizzy herbatka z konfiturą :)
środa, 8 lutego 2017
Zima, góry, narty uwielbiam :)
Witam wszystkich ponownie.
Jestem już niestety po feriach zimowych i trzeba było wrócić do pracy.
Fajnie jest tak na chwilę się oderwać od codzienności i pośmigać na nartach.
W tym roku padło na Zakopane. Wynajęliśmy ze znajomymi super domek z widokiem na Góry.
Piękna okolica tylko troszkę dużo ludzi wszędzie, szczególnie na Krupówkach i oczywiście na stokach :/ Ale udało nam się znaleźć super stok na Słowacji gdzie nie było kolejek, a i ceny dużo niższe. Poprzednie moje wyjazdy na narty nie były poprzedzone w miarę regularnymi treningami biegowymi - tym razem jednak było inaczej i wyszło mi to na dobre, gdyż w ogóle nie bolały nogi.
Najgorsze było to, że wyjeżdżałam z mega przeziębieniem i trzymało mnie prawie cały pobyt.
Patrząc na góry zapominamy o problemach, a szusując na stokach możemy poczuć się jak podczas biegu - dla mnie to podobne uczucie. A po nartach grzaniec i oscypek z żurawinką :) Polecam także kulig z pochodniami - super sprawa :) Po kuligu ognisko, kiełbaski, kapela góralska i oczywiście herbatka z prądem, której nie byłam w stanie przełknąć ;)
Jestem już niestety po feriach zimowych i trzeba było wrócić do pracy.
Fajnie jest tak na chwilę się oderwać od codzienności i pośmigać na nartach.
W tym roku padło na Zakopane. Wynajęliśmy ze znajomymi super domek z widokiem na Góry.
Piękna okolica tylko troszkę dużo ludzi wszędzie, szczególnie na Krupówkach i oczywiście na stokach :/ Ale udało nam się znaleźć super stok na Słowacji gdzie nie było kolejek, a i ceny dużo niższe. Poprzednie moje wyjazdy na narty nie były poprzedzone w miarę regularnymi treningami biegowymi - tym razem jednak było inaczej i wyszło mi to na dobre, gdyż w ogóle nie bolały nogi.
Najgorsze było to, że wyjeżdżałam z mega przeziębieniem i trzymało mnie prawie cały pobyt.
Patrząc na góry zapominamy o problemach, a szusując na stokach możemy poczuć się jak podczas biegu - dla mnie to podobne uczucie. A po nartach grzaniec i oscypek z żurawinką :) Polecam także kulig z pochodniami - super sprawa :) Po kuligu ognisko, kiełbaski, kapela góralska i oczywiście herbatka z prądem, której nie byłam w stanie przełknąć ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















