czwartek, 12 stycznia 2017

Czytam książki tam gdzie król chodził piechotą :) a tak poważnie co warto przeczytać.

Z racji, że chorujący na jelita miewają więcej wizyt w wc niż ludzie zdrowi trzeba było znaleźć sobie zajęcie podczas... :) bo przecież nie samym  facebookiem człowiek żyje.
Dostałam na dzień mamy od mojej córki super książkę ,,Ludzie czy Bogowie" z autografem autora. Wzruszyłam się :)
Z zaciekawieniem czytałam wywiady z lekarzami różnych specjalizacji i wiele zrozumiałam. 
Zrozumiałam też po ostatnim wywiadzie z księdzem, dlaczego chorujemy i co ma nam dać choroba. 
Czasami jest to po prostu zwolnienie w codziennej gonitwie, opamiętanie się w samonapędzaniu, czasami choroba przychodzi po to abyśmy sobie przemyśleli dotychczasowe życie i to jacy jesteśmy. Polecam książkę wszystkim, którzy chcą zrozumieć na czym polega zawód lekarza i dlaczego lekarze są jacy są, czyli dla jednych opryskliwi, dla innych nieuprzejmi, a wręcz lekceważący, a dla jeszcze innych są uzdrowicielami. 
Drugą książkę jaką ostatnio przeczytałam dostałam od męża na święta. Po przeczytaniu streszczenia stwierdził, że to jest książka odpowiednia dla mnie i się nie mylił. 
,,Wiem że tu jesteś" to książka o kobiecie, która uległa wypadkowi w górach - znalazła się pod lawiną i zapadła w śpiączkę. Bardzo wzruszająca historia. Kobieta ta słyszy, ale nie może dać żadnego znaku. 
Na dodatek lekarze chcą ją odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Jest też pewien pan, który się w niej zakochał i ona o tym wie, bo słyszy jak on do niej mówi - zresztą odwzajemnia ona jego uczucia. 
Polecam wszystkim, którzy maja chwilkę czasu i lubią choć trochę czytać książki. 
Ćwiczmy kondycję biegając, ale także szare komórki czytając. 


niedziela, 8 stycznia 2017

Bieg po śniegu i pyszna beza

Dziś pierwszy raz biegałam po śniegu i w takim mrozie (-5).
Muszę przyznać, że było super. Dobry ubiór i żaden mróz nam nie straszny.
Do tego pięknie słońce świeciło, więc grzechem było by nie wykorzystać dnia na bieganie.
Udało się zrobić 5 km. W tym tygodniu to mój 3 bieg :) Do tego zumba z przyjaciółką :)
Wczoraj upiekłam moją pierwszą bezę - zdjęcia poniżej. Beza była przepyszna - ale ten ogrom kalorii :D
Biegam, bo lubię a także po to, aby móc pozwalać sobie na takie przysmaki jak beza czy dziś budyń z malinami. Jestem biegającym łasuchem hi hi. Niestety czasami takie łasuchowanie źle się kończy, ale warto czasami sobie pozwolić. Pozdrawiam wszystkich biegających oraz tych nie biegających łasuchów ;)