Dziś pierwszy raz biegałam po śniegu i w takim mrozie (-5).
Muszę przyznać, że było super. Dobry ubiór i żaden mróz nam nie straszny.
Do tego pięknie słońce świeciło, więc grzechem było by nie wykorzystać dnia na bieganie.
Udało się zrobić 5 km. W tym tygodniu to mój 3 bieg :) Do tego zumba z przyjaciółką :)
Wczoraj upiekłam moją pierwszą bezę - zdjęcia poniżej. Beza była przepyszna - ale ten ogrom kalorii :D
Biegam, bo lubię a także po to, aby móc pozwalać sobie na takie przysmaki jak beza czy dziś budyń z malinami. Jestem biegającym łasuchem hi hi. Niestety czasami takie łasuchowanie źle się kończy, ale warto czasami sobie pozwolić. Pozdrawiam wszystkich biegających oraz tych nie biegających łasuchów ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz