Witam ponownie.
Uwielbiam tatuaże, a Wy? Bardzo to wciągające. Oczywiście podstawa to sprawdzone studio, nikt z nas przecież nie chce kolejnej choroby ;) Tak więc zrobiłam kolejny - już 3 na moim ciele.
Pierwszy (wróżka w stylu manga na łopatce) powstał na 30 urodziny. Zawsze o tym marzyłam, a wtedy jeszcze byłam zdrowa. Kolejny powstał na biodrze po zamknięciu stomii - napis "Co mnie nie zabije to mnie wzmocni"- taki odnośnik do moich blizn i walki z chorobą. Trzeci tatuaż (ciekawe czy ostatni) powstał wczoraj, miał być na nadgarstku a jest na ręce, linia życia zakończona fioletową wstążeczką (symbol chorób jelit). Pamiętam jak bardzo bałam się zrobić pierwszy w swoim życiu tatuaż. Teraz po tylu operacjach nie mam z tym problemu - taki ból jest nawet przyjemny :)
Przy wyjściu ze studia powiedziałam " do nastepnego razu". Ciekawe czy będzie następny raz.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz